Pieniądze, lęk i nawiedzenie

Pieniądze, lęk i nawiedzenie


  

Zdarza się to bez ostrzeżenia. Człowiek, który przez lata budował stabilność, prowadził dobrze prosperującą firmę, zarabiał i odkładał – nagle zaczyna tracić. Jakby ktoś przekręcił niewidzialny zawór. Dobra passa się urywa. Decyzje, które kiedyś przynosiły zysk, teraz prowadzą w ślepy zaułek. Skąd to się bierze? Odpowiedź jest głębsza niż mogłoby się wydawać.

 

Ziemia w procesie przebudzenia – czas, który obnaża

Żyjemy w wyjątkowym momencie dziejów. Nasza planeta przechodzi przez procesy energetyczne, które dosłownie wyzwalają w ludziach stare wzorce przekonań – traumy z dzieciństwa, lęki zakodowane przez pokolenia rodziców i dziadków, utrwalone przekonania o tym, czym są pieniądze i czy wolno nam je mieć.

Ten czas nie jest przypadkowy. To jakby wielkie sprzątanie przed nowym etapem. To co przez lata leżało ukryte głęboko w podświadomości, teraz wychodzi na powierzchnię – nie po to, żeby nas niszczyć, ale po to, żebyśmy w końcu to zobaczyli i uwolnili. Problem w tym, że kiedy stare wzorce wychodzą na powierzchnię, zanim zdążymy je rozpoznać, zaczynają kierować naszym życiem. I to właśnie wtedy zaczynamy tracić pieniądze, czy doświadczać innych trudności.

 

Przebudzenie ziemi

  

Przekonania z przeszłości – głos, który wciąż decyduje

Bardzo wielu ludzi ma negatywne przekonania o finansach. Nie wiedzą o tym. Uważają się za osoby pozytywnie nastawione do pieniędzy, ambitne, zdeterminowane. A jednak gdzieś w głębi tkwi głos, który mówi: pieniądze to zło, bogacze są chciwi, nie zasługuję na dobrobyt, zawsze brakuje. To głosy z domu rodzinnego. Z czasów dzieciństwa, kiedy nie było na czynsz. Z rodzinnej atmosfery lęku o to, jak sobie poradzimy.

Pieniądze bardzo silnie wiążą się z najbardziej pierwotnymi sprawami – z instynktem przetrwania. Kiedy wzorce z przeszłości wychodzą na powierzchnię, ten lęk – że zabraknie, że stracę, że nie dam rady – staje się motorem codziennych decyzji. I tu leży pułapka: bo emocje przyciągają rzeczywistość, która je potwierdza.

 

Gdy do lęku dołącza się duch – siła, której nie widać

Jest jeszcze coś, o czym rzadko się mówi. Kiedy człowiek żyje w lęku o finanse (lub o cokolwiek innego), przyciąga do siebie energię podobną do tej, którą sam emituje. I czasami, gdy boimy się mocno,  ta energia przychodzi w postaci duchów zmarłych – istot, które za życia same doświadczyły głębokiego lęku o przetrwanie i które po śmierci trafiły do najniższych rejonów świata emocjonalnego, gdzie tą dominującą emocją jest właśnie strach.

Lęk ducha jest wielokrotnie silniejszy od naszego własnego. Zleje się z naszym strachem i pomnożony go wielokrotnie i może prowokować sytuacje finansowo katastrofalne. Nie dlatego, że duch jest zły. Dlatego, że lęk przyciąga lęk – i tak mechanizm kręci się coraz szybciej.

 

Emocje tworzą rzeczywistość – prawo, które działa bez przerwy

Weźmy prosty przykład. Jeśli ktoś boi się zdrady, zaczyna rozmyślać o tym, że może już jest zdradzany. Te rozmyślania przyciągają sytuacje, które potwierdzają te obawy. Reakcje partnera, które kiedyś były neutralne, nagle stają się podejrzane. Zazdrość rośnie. A ta emocja zazdrości przyciąga ze świata astralnego duchy, które nosiły ten sam lęk.

Tak samo działa lęk o pieniądze. Boisz się, że stracisz – i zaczynasz tracić. Nie dlatego, że jesteś pechowcem. Dlatego, że emocje mają swoje prawa fizyki. Podobne przyciąga podobne. To nie metafora. To rzeczywistość, z którą mamy do czynienia każdego dnia.

 

Droga do wolności – dwa kroki, jeden cel

Rozwiązanie tego problemu jest konkretne. Składa się z dwóch elementów, które muszą wystąpić w odpowiedniej kolejności.

Pierwszy krok to oczyszczenie z duchów. Dopóki przy człowieku jest duch niosący lęk o przetrwanie, praca nad własną psychiką jest właściwie niemożliwa. Bardzo trudno odróżnić własne emocje od emocji ducha, ponieważ są identyczne. Człowiek myśli, że pracuje nad sobą, a tymczasem pracuje jednocześnie nad silną emocją ducha, którego zmienić nie może – bo duch musi zmienić się sam.

Drugi krok – i to jest ten, który zależy wyłącznie od nas – to praca nad własną podświadomością. Rozpoznawanie swoich emocji. Rozumienie, skąd przyszły. Odpuszczanie starych wzorców lęku i budowanie nowego fundamentu – spokoju, który pochodzi nie z przekonania, że wszystko będzie dobrze, lecz ze świadomości, że jesteśmy czymś więcej niż swoim ciałem czy kontem bankowym.

 

Trzy miesiące – czas na powrót do siebie

Proces oczyszczania trwa zazwyczaj trzy miesiące. Nie jest to czas leczenia choroby. To czas stabilizacji – przygotowania człowieka do tego, by mógł naprawdę pracować nad sobą. Kiedy oczyszczenie się zakończy, człowiek zaczyna rozumieć, jak sam przyciągał duchy i jakie emocje były do tego bramą. Ten wgląd jest bezcenny. Od tej chwili, gdy pojawią się stare wzorce lęku, wie już, co robić – i pracuje nad nimi usilnie, nie po to, żeby żyć bez emocji, ale po to, żeby emocje negatywne nie stawały się furtką dla sił z zewnątrz.

Cały nasz świat bombarduje nas niepokojem. Media żyją z lęku. A jednak – i to jest fakt godny głębokiej refleksji – mimo tej zalewającej nas fali negatywności, cywilizacja zmierza ku coraz większemu dobrobytowi. To nie przypadek. To wyraz Boskiej woli dla naszej epoki.

Twoja dusza nie została stworzona po to, by żyć w ciągłym strachu przed jutrem. Została stworzona, by wzrastać – z materii ku duchowi, z lęku ku miłości, z przekonań o ubóstwie ku prawdziwej, wewnętrznej obfitości. Finanse są tylko jednym z luster, w którym to wzrastanie albo jego brak – staje się widoczne.

 

  

Pytania lub komentarze? Wyślij maila: info@wandapratnicka.pl

 

 

DODATKOWE INFORMACJE:

1. Więcej informacji odnośnie symptomów nawiedzenia:

SYMPTOMY NAWIEDZENIA

2. Jak sprawdzić, czy Ty lub ktoś Ci bliski ma do czynienia z nawiedzeniem:

SPRAWDZENIE ONLINE

3. Chcesz się dowiedzieć, w jaki sposób odprowadzamy duchy?

PROCES ODPROWADZANIA DUCHÓW

 

 

 

Posty bloga:

 
 
 
 
 
 
 
 
 

Więcej wpisów