Wydaje się, że czarny mag to ktoś, kto zajmuje się mrocznymi rytuałami, kto świadomie i celowo wysyła w świat niszczycielskie siły. Tymczasem prawda jest znacznie bliżej, niż myślisz – bo za każdym razem, gdy pozwalasz sobie na złość, wściekłość, nienawiść, zawiść czy lęk, wchodzisz na tę samą ścieżkę, którą podąża czarny mag.
Czarny mag to nie tytuł zarezerwowany dla nielicznych wtajemniczonych. To istota, która świadomie działa na poziomie negatywnych emocji. To ktoś głęboko egoistyczny, odseparowany od otoczenia i od reszty ludzkości. Ktoś, kto narusza wolną wolę drugiego człowieka – zamiast pozwolić mu samodzielnie stanowić o sobie i ponosić konsekwencje własnych wyborów, projektuje na niego negatywność, nie dbając o to, czy druga strona zdoła się przed nią obronić.
Czarnego maga cechuje też coś jeszcze – brak bezinteresowności. Nie interesuje go dobro ludzkości, tylko własny zysk, własna ulga, własna satysfakcja. To właśnie ta cecha najwyraźniej odróżnia go od białego maga, dla którego dobro innych stoi zawsze wyżej niż dobro własne. Czarny mag nie sprzyja też ewolucji – on się jej sprzeciwia, podczas gdy reszta wszechświata nieustannie się rozwija.

Nie trzeba znać rytuałów ani formuł, żeby stać się czarnym magiem. Wystarczy złorzeczyć. „Niech ci się źle dzieje, bo jesteś zły, a ja przez ciebie cierpię.” „Przeklinam cię, bo zrobiłeś mi krzywdę.” Te zdania, wypowiedziane w emocjach, w gniewie, w poczuciu krzywdy, są dokładnie tym samym mechanizmem, który przypisujemy „prawdziwym” czarnym magom. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że wysyłając tego rodzaju energię, uruchamia proces o bardzo konkretnych, bardzo dotkliwych konsekwencjach – konsekwencjach, które dotykają obie strony.
Kiedy raz pozwolisz sobie na złość skierowaną w stronę drugiego człowieka, możesz być pewien, że wkrótce nadarzy się kolejna okazja, by zrobić to znowu. Negatywna energia, którą wysyłasz, nie znika. Krąży, zbiera po drodze energię tego samego rodzaju i wraca do ciebie – zwielokrotniona. Nie ma czegoś takiego jak energia wysłana w świat bez powrotu. Zawsze wraca i zawsze niesie za sobą konsekwencje.
Warto zauważyć drugą stronę tego samego prawa. Kiedy dzielisz się z ludźmi dobrem, kiedy dbasz o nich, kiedy dajesz bezinteresownie, otrzymujesz od wszechświata dokładnie tę samą jakość energii – również zwielokrotnioną – tę, która poprawia samopoczucie, wzmacnia związki, wspiera finanse i projekty, którymi się zajmujesz, niezależnie od tego, czy są biznesowe, czy artystyczne. Dawać bezinteresownie to jedna z najlepszych rzeczy, jakie możesz zrobić dla samego siebie.
Tu dochodzimy do konsekwencji, o których mało kto mówi. Jeśli osoba, do której wysyłasz negatywną energię, sama nosi w sobie podobny ładunek – złość, gniew, żal – twoja energia zagnieżdża się w niej i łączy z tym, co już tam jest. Jej wibracja obniża się jeszcze bardziej. A obniżona wibracja to zawsze długofalowe, negatywne konsekwencje.
W pewnym momencie człowiek może zejść do poziomu, na którym funkcjonują duchy zmarłych – te, które po śmierci ciała fizycznego nie odeszły w zaświaty. Duchy te są wiecznie głodne energii. Kiedy twoja wibracja spada wystarczająco nisko, stajesz się dla nich widoczny, a widoczność oznacza przyciąganie. Duch, który za życia był gniewny, przyciąga człowieka, który wciąż żyje i nosi w sobie gniew.
Dla ducha to układ niezwykle korzystny. Nawet w najgorszej sytuacji fizycznej masz zawsze więcej energii niż on, a to właśnie ta nadwyżka pozwala mu trwać przy tobie. Duch odczuwa wtedy mniejszy lęk przed ponownym „umieraniem”, ponownym rozstaniem z fizycznością, którą paradoksalnie już opuścił – i dlatego ma silną motywację, by przy tobie pozostać.
Usunięcie ducha – choć konieczne i choć naprawdę przynosi ulgę – nie rozwiązuje sprawy do końca. Zostaje bowiem to, co ducha przyciągnęło: zaprogramowana część emocjonalności, w której wciąż tkwi złość lub jakakolwiek inna negatywna emocja. I to jest praca, której nikt nie wykona za ciebie. My możemy pokazać kierunek, możemy podpowiedzieć, jak postępować z własną emocjonalnością, żeby nie wracać w te same negatywne stany, ale przepracowanie traumatycznych przeżyć – tych z obecnego wcielenia i tych z poprzednich – to zadanie na całe życie, które każdy musi wykonać samodzielnie.
Dopóki duch pozostaje przy tobie, praca ta jest w zasadzie niemożliwa. Duch zasłania sobą wszystko inne, jest pierwszą i jedyną negatywnością, jaką dostrzegasz. Dopiero gdy odejdzie, stajesz twarzą w twarz z własną energetyką, z własnym negatywizmem – i dopiero wtedy realna praca może się naprawdę zacząć.
Jeżeli podejrzewasz, że w twoim życiu obecny jest duch, który zasila się twoją energią, lub czujesz, że twoja własna emocjonalność wymyka się spod kontroli, nie musisz mierzyć się z tym sam. Zajmujemy się pomaganiem ludziom w uwalnianiu się od duchów, które przyczepiły się do nich w opisany wyżej sposób – to zwykle pierwszy i najpilniejszy krok. Ale równie ważna jest druga część tej pracy: pomagamy zrozumieć, skąd bierze się nagromadzona w tobie negatywność i jak nauczyć się nią zarządzać, zanim ponownie stanie się pułapką przyciągającą kolejnego ducha. Nie robimy tej pracy za ciebie, bo nikt nie jest w stanie przepracować cudzych emocji, ale możemy wskazać kierunek, nazwać to, co dzieje się w twoim ciele emocjonalnym, i towarzyszyć ci na tyle, na ile tego potrzebujesz, żebyś mógł samodzielnie iść dalej.
Wszystko zaczyna się i kończy w jednym miejscu – w twojej własnej energetyce. Zanim zdążysz obwinić czarnego maga, okoliczności, innych ludzi, ducha czy los, zapytaj siebie, co dziś wysłałeś w świat. Bo świat, prędzej czy później, zawsze to odda.
Pytania lub komentarze? Wyślij maila: info@wandapratnicka.pl
DODATKOWE INFORMACJE:
1. Więcej informacji odnośnie symptomów nawiedzenia:
2. Jak sprawdzić, czy Ty lub ktoś Ci bliski ma do czynienia z nawiedzeniem:
3. Chcesz się dowiedzieć, w jaki sposób odprowadzamy duchy?
14 czerwiec 2026
Więcej wpisów