Fascynuje cię to, co po drugiej stronie. Ktoś bliski odszedł, a ty chcesz wiedzieć – czy jest dobrze, czy jest gdzieś, czy jeszcze pamięta. To naturalne, ludzkie i zrozumiałe. I właśnie dlatego tak łatwo wpaść w pułapkę, którą oferuje seans spirytystyczny: pozór spotkania zamiast prawdziwego kontaktu. Zanim zdecydujesz się zasiąść przy stoliku, warto wiedzieć, z czym tak naprawdę masz do czynienia.
Żebyś mógł rozpoznać, co się dzieje podczas seansu, musisz najpierw zrozumieć, czym jest człowiek. Nie jesteś tylko ciałem fizycznym. Posiadasz całą hierarchię subtelnych powłok: ciało eteryczne, ciało emocjonalne (zwane też astralnym – siedlisko pragnień i uczuć), ciało mentalne (twoje myśli), a ponad nimi wyższe zasady: nieśmiertelną duszę i nieśmiertelnego ducha. Każda z tych warstw przynależy do innego poziomu rzeczywistości. Po śmierci fizycznej człowiek przechodzi przez kolejne etapy pośmiertnej wędrówki – stopniowo wznosi się ku coraz wyższym światom wibracyjnym. To nie jest proces nagły, ani skok w nicość.
Pytanie brzmi: skoro wyższe części człowieka wędrują ku Światłu – kto zostaje?
Po śmierci pewna część duszy może mieć kłopot z odejściem. Duchy zmarłych, które pozostały przy świecie fizycznym, nie odchodzą najczęściej z powodu silnych emocji, przywiązań, nawyków, nierozwiązanych spraw. Tkwią w strefie pogranicza, na poziomie astralnym – i nie otrzymują energii z żadnego źródła. To jest sedno całej sprawy.
Taki duch zmarłego jest głodny. Dosłownie. Energia życiowa, którą czerpał za pośrednictwem ciała eterycznego, przestała do niego płynąć. Bez niej ma wrażenie – złudzenie, lecz bardzo realne z jego perspektywy – że musi umrzeć na nowo. Paradoksalnie, bo przecież śmierć już za nim. Ale strach jest prawdziwy. I właśnie dlatego każdy kontakt z człowiekiem żywym staje się dla takiego ducha rzadką szansą na zasilenie się energią.
Zainteresowanie światem duchów jest już pierwszą wskazówką dla takiego bytu. Sygnałem: ten człowiek jest otwarty. Seans spirytystyczny to dla duchów zaproszenie wypisane wielkimi literami. Coś w rodzaju cyrografu.

I tu zaczyna się to, czego większość uczestników seansów się nie spodziewa. Do seansu zwykle nie przychodzi ten, kogo wzywasz. Osoba, za którą tęsknisz – jeśli odeszła właściwą drogą – przebywa już na wyższych poziomach wibracyjnych, do których medium działające na poziomie astralnym / emocjonalnym zwyczajnie nie sięga. Na seans odpowiadają ci, którzy są blisko: duchy związane ze światem fizycznym, różne byty astralne, istoty pragnące kontaktu – lub energii.
Mogą doskonale imitować tego, kogo szukasz. Znają twoje emocje, twoje wspomnienia, twoje pragnienia. Odpowiadają tak, jak chcesz usłyszeć. I to właśnie sprawia, że seans bywa tak przekonujący – i tak niebezpieczny.
To, o czym mowa poniżej, dotyczy przede wszystkim tych, którzy siadają do stolika z czystej ciekawości – dla dreszczyku emocji, dla zabawy, dla towarzyskiego eksperymentu. Ci, którzy szukają kontaktu z bliską osobą, mają zupełnie inną motywację i zazwyczaj inne nastawienie. Ale i oni powinni to wiedzieć.
Teraz wyobraź sobie, co się dzieje po seansie. Duch, który odpowiedział na twoje wezwanie, nie traktuje tego jako jednorazowej rozmowy. On traktuje to jako zaproszenie. I ma rację – bo to właśnie dostał.
Duchy podchodzą do tego jak do wymiany: ty wcześniej chciałeś się bawić jego kosztem, teraz on korzysta z ciebie. Uczciwy rewanż – z jego punktu widzenia. Toksyczna więź – z twojego. Taki duch będzie dążył do przedłużenia kontaktu, do zasilania się twoją energią jak najczęściej, a najchętniej zawsze. A odprowadzenie go staje się wówczas o wiele trudniejsze właśnie dlatego, że został zaproszony.
Cierpienia wynikające z nawiedzenia są bardzo realne. Zmęczenie bez przyczyny, wahania nastroju, poczucie obcości we własnym ciele, trudności w skupieniu, stany lękowe. To nie metafory. To konsekwencje.
Każde medium, które prowadzi seanse spirytystyczne, działa na poziomie ciała emocjonalnego – astralnego. Nie ma w tym nic haniebnego. To pewien etap poznawania subtelnych światów. Ale jest to poziom niewystarczający, by zobaczyć pełny obraz. Ktoś, kto jasnowidzi z wyższych poziomów – z ciała mentalnego, przyczynowego lub jeszcze wyższych – z całą oczywistością dostrzega, jak ogromną szkodliwością obarczone są seanse spirytystyczne. I właśnie dlatego ich nie prowadzi.
Czy kontakt z ukochanymi, którzy odeszli, jest w ogóle możliwy? Tak. Ale nie przy wirującym stoliku. Prawdziwy kontakt dokonuje się na poziomach znacznie wyższych niż astralny – tam, gdzie nie sięgają duchy związane ze światem fizycznym, lecz dokąd mogą dotrzeć wyższe warstwy twojej własnej świadomości. W prawidłowej medytacji, w kontemplacji, w ciszy. We śnie, który nie jest ucieczką, lecz wznoszeniem.
Możesz też powierzyć sprawę komuś, kto działa z tych wyższych poziomów i kto może – jeśli istnieje ku temu dobry powód – zaproponować duszy przejście tam, gdzie jej miejsce. Nie przez przywoływanie. Przez ofertę złożoną w wolności.
Jeśli tęsknisz za kimś, kto odszedł – twoja miłość jest prawdziwa i piękna. Nie pozwól jednak, by ta miłość otworzyła drzwi czemuś, co piękne nie jest. Szukaj kontaktu w górę, nie w dół. Twoja dusza wie, którędy droga. Niech twoje serce będzie twoim przewodnikiem.
Pytania lub komentarze? Wyślij maila: info@wandapratnicka.pl
DODATKOWE INFORMACJE:
1. Więcej informacji odnośnie symptomów nawiedzenia:
2. Jak sprawdzić, czy Ty lub ktoś Ci bliski ma do czynienia z nawiedzeniem:
3. Chcesz się dowiedzieć, w jaki sposób odprowadzamy duchy?
14 czerwiec 2026
Więcej wpisów