Od użalania do współczucia

Od użalania do boskiego współczucia: jak chronić energię w świecie pełnym cierpienia


 

Empatia uchodzi za jedną z najszlachetniejszych cech ludzkiej natury. Mówi się o niej z podziwem, stawia ją na piedestale, wymaga od dzieci i dorosłych. A jednak – jak każda potężna siła – ma dwa oblicza. Jedno prowadzi cię ku głębokiemu zrozumieniu drugiego człowieka i autentycznej więzi. Drugie potrafi ściągnąć cię w wir cierpienia tak głęboki, że sam tracisz grunt pod nogami. Pytanie nie brzmi, czy być empatycznym. Pytanie brzmi: jaką empatię w sobie pielęgnujesz?

 

Dar rozumienia – jasna strona empatii

Kiedy naprawdę wczuwasz się w drugiego człowieka, dzieje się coś niezwykłego. Powstaje most – niewidzialny, ale realny – między dwoma duszami. To właśnie empatia pozwala ci budować relacje, które sięgają głębiej niż powierzchowna uprzejmość. Pozwala spojrzeć na konflikt oczami drugiej strony i dostrzec, że za pozornie irracjonalnym zachowaniem kryją się uzasadnione potrzeby i prawdziwe cierpienie.

Empatia napędza altruizm. To dzięki niej reagujesz na cierpienie nieznajomych, angażujesz się w pomoc, czujesz wewnętrzny impuls, by działać. Badania neurobiologiczne potwierdzają, że akty współczucia aktywują w mózgu ośrodki nagrody – pomaganie innym jest więc wpisane w samą strukturę twojego umysłu jako źródło głębokiej satysfakcji.

W świecie zawodowym empatia stała się umiejętnością nie mniej cenną niż wiedza merytoryczna. Najlepsi liderzy, terapeuci i nauczyciele wiedzą, że prawdziwe porozumienie zaczyna się od uważnego słuchania. Empatia jest fundamentem inteligencji emocjonalnej.

Ale co się dzieje, gdy taka wrażliwość wymyka się spod kontroli i postępuje w kierunku ciemnej strony?

 

Wypalenie – gdy empatia pochłania

Osoby o silnej empatii emocjonalnej narażone są na szczególne niebezpieczeństwo. Przejmując cudzy ból jak własny, stopniowo tracą energię, radość, a wreszcie zdolność do dalszego pomagania.

 

Wypalenie

 

Wypalenie empatyczne dotyka lekarzy, terapeutów, opiekunów – ale także każdego, kto nie potrafi postawić granicy między współodczuwaniem a zatraceniem się w cudzym cierpieniu.

Co więcej, empatia bywa stronnicza. Naturalnie łatwiej współodczuwasz z osobami podobnymi do ciebie. Ta selektywność może paradoksalnie pogłębiać podziały – pomagasz tym, których cierpienie widzisz, kosztem tych, których ból jest mniej widoczny. A osoby o narcystycznych skłonnościach potrafią wykorzystywać twoją empatię jako narzędzie manipulacji, wzbudzając poczucie winy i wymuszając ustępstwa.

Nadmierna empatia emocjonalna prowadzi też do paraliżu decyzyjnego. Kiedy zbyt intensywnie przeżywasz cudze emocje, tracisz zdolność do racjonalnej oceny sytuacji. Ale istnieje jeszcze głębszy, subtelniejszy wymiar problemu – wymiar, o którym rzadko się mówi.

 

Użalanie – ciemny bliźniak empatii

Istnieje zasadnicza różnica między współczuciem a użalaniem, choć na pierwszy rzut oka mogą wyglądać podobnie. Użalanie to pod powierzchnią świadome lub podświadome przekonanie, które w swojej słabości mówi: "widzę, że jesteś w bardzo złej sytuacji i nie widzę dla ciebie żadnej możliwości poprawy. Widzę wręcz, że twoja sytuacja będzie coraz gorsza…"

Czujesz różnicę? Użalanie to emocja, która zamyka drzwi. Nie widzi wyjścia, nie widzi potencjału, nie widzi Światła. Projektuje na drugiego człowieka – i na siebie samego – beznadziejność. I właśnie ta beznadziejność jest tym, co obniża twoją wibrację tak intensywnie, tak systematycznie, że zaczynasz zstępować w coraz niższe pola energii.

Proces ten ma swoje konkretne konsekwencje. Negatywne wibracje jeszcze bardziej obniżają twoją energię, aż dochodzisz do poziomu, na którym przebywają duchy zmarłych, które nie odeszły w zaświaty. Te istoty żyją w najniższych polach świata emocjonalnego i poszukują bliskości świata fizycznego.

 

Duchy i dynamika użalania – wymiar niewidzialny

To, o czym teraz mowa, może wydać ci się nieprawdopodobne, jeśli spotykasz się z tym po raz pierwszy. A jednak najstarsze tradycje duchowe potwierdzają to od tysiącleci: negatywna empatia – użalanie – może być wzmacniana, a nawet wywoływana przez duchy zmarłych.

Wiele duchów za życia miało silne inklinacje do użalania się nad swoim otoczeniem i nad samym sobą. Po śmierci, przebywając w niskich wibracjach, projektują tę samą emocję na żywych.

Gdy jesteś już połączony z takim duchem, odczuwasz narastające użalanie – nad sobą, nad innymi – i możesz mylić je z autentycznym współczuciem, a wręcz myśleć, że Wszechświat narzuca tobie jakąś formę „misji”, w której pomagasz innym kosztem własnego cierpienia.

Duchy wzmacniają tę dynamikę. Im bardziej cierpisz, im bardziej się użalasz, tym silniejsze staje się połączenie człowiek - duch. Dlatego aby odwrócić się od tej negatywnej spirali, najpierw musisz poradzić sobie z duchami – rozpoznać, że istnieją, a potem podjąć konkretne kroki, by się od nich uwolnić. Nasza organizacja powstała po to, aby pomagać przy takim procesie uwalniania.  Później zaś trzeba samodzielnie lub przy pomocy naszych asystentów pracować nad tym, by duchy nie wracały, ponieważ będą znów próbowały wzmacniać tendencję do użalania.

 

Współczucie – boska odpowiedź na cierpienie

Współczucie to zupełnie inne uczucie niż użalanie. To przebywanie w Bogu i rozpoznawanie Jego nieograniczonych mocy. Kiedy przechodzisz obok człowieka, który cierpi, współczucie jest zdaniem mówiącym: "widzę, że jesteś w bardzo trudnej, a być może wręcz katastrofalnej sytuacji – ale widzę, że możesz się z tego wydźwignąć. Pochodzimy od Boga i mamy głęboko w sobie całą Jego Moc. Widzę też dobro w twoim cierpieniu. Widzę, jak ten ból ma potencjał zmienić cię na lepsze".

Cierpienie pełni bowiem wielką funkcję. Im bardziej się w nim pogrążasz, tym mniej masz ochoty podążać tą drogą – ponieważ jest coraz gorzej, a twoja motywacja wewnętrzna rośnie coraz bardziej, abyś wreszcie odwrócił się od cierpienia. Abyś odważył się zmienić siebie. Abyś nie szedł w to, co znane, w swoje status quo, lecz ku Światłu – które wprawdzie jest nieznane, ale oferuje nadzieję, że cierpienie, przez które przechodzisz, odejdzie.

I tak rzeczywiście się dzieje.

 

Ku światłu – droga od użalania do współczucia

Odchodząc od tego, co negatywne, z automatu idziesz w kierunku tego, co pozytywne – ponieważ twoja najgłębsza natura jest tym, co pozytywne, tym, co w tobie najbardziej Świetliste, tym, co w tobie Święte. Ta siła ciągnie cię ku Wyżynom.

Drogą do tego jest świadoma praca: rozpoznanie różnicy między użalaniem a współczuciem, oczyszczenie się z wpływów niskich wibracji i duchów, pielęgnowanie uważności i stawianie jasnych granic emocjonalnych. Nie chodzi o to, byś przestał czuć. Chodzi o to, byś czuł mądrze – z miejsca siły, nie z miejsca rozpaczy.

Empatia pozostaje darem. Ale to od ciebie zależy, czy ten dar poprowadzi cię ku boskiemu Współczuciu, które podnosi i uzdrawia – czy ku użalaniu, które ciągnie w dół zarówno ciebie, jak i tych, nad którymi się użalasz. Wybór należy do ciebie. I jest to wybór, który podejmujesz nie raz, lecz w każdej chwili, w każdym spotkaniu, w każdym oddechu.

 

  

Pytania lub komentarze? Wyślij maila: info@wandapratnicka.pl

 

 

DODATKOWE INFORMACJE:

1. Więcej informacji odnośnie symptomów nawiedzenia:

SYMPTOMY NAWIEDZENIA

2. Jak sprawdzić, czy Ty lub ktoś Ci bliski ma do czynienia z nawiedzeniem:

SPRAWDZENIE ONLINE

3. Chcesz się dowiedzieć, w jaki sposób odprowadzamy duchy?

PROCES ODPROWADZANIA DUCHÓW

 

 

 

Posty bloga:

 
 
 
 
 
 
 
 
 

Więcej wpisów